Kraina Dziwnych Smaków cz.5

Tym razem nie będzie to “odjechany” smak, ale kiedy usłyszałem o tej kompozycji mocno się zastanowiłem. Dzisiaj spróbowałem i powiem, że to ciekawe doznanie smakowe.

Wczoraj Ela pisząc tekst dla “Głosu Wielkopolskiego” o śniadaniu, co jeść i o wyższości tego posiłku nad innymi w ciągu dnia, opublikowała przepis na twarożek Moniki (taką nazwę otrzymała ta odmiana białego szaleństwa), która pracowała z nami jeszcze w “Gazecie Poznańskiej”. Robimy normalny twarożek z cebulką i następnie mieszamy czerwoną fasolę z puszki, po uprzednim odcedzeniu. Smaczne i pożywne śniadaniowe danie pasujące jako samoistne, jak i z pieczywem. Polecam, spróbowałem i nie zostanę jakimś zdeklarowanym fanem, ale wpisuję go na listę śniadaniowych przekąsek. Spróbujcie!

Drugie danie z gatunku dziwnych smaków powstało samoistnie. Ela wpadła dzisiaj do domu nieomal biegiem. Przygotowałem obiad, bo wieczorem zostawałem słomianym wdowcem, gdyż moja piękniejsza połowa miała wychodne. Postanowiliśmy zrobić oprócz twarożku Moniki podawanego z ziemniakami w mundurkach (taka meksykańska odmiana poznańskich pyrów z gzikiem) i pasty jajecznej do białego pieczywa, placuszki z jabłkami made in. Knorr. Czasami lubimy sprawdzić czy reklamowane produkty nadają się do jedzenia. Pokroiłem jabłka, skropiłem cytryną by nie zrobiły się ciemne. Ela wymieszała je z mlekiem i proszkiem z torebki, i już po chwili placuszki lądowały na patelni z rozgrzaną oliwą. Na patelni zaczęło dziać się coś dziwnego. Tłuszcz ciemniał i… karmelizował się. W tym pośpiechu Ela zamiast ze spiżarki wyciągnąć nową butelkę oliwy złapała syrop z pigwy własnej roboty, który był w takiej samej butelce. I tu uwaga – placuszki usmażyły się, były na granicy przypalenia. W smaku bardzo dobre, może nadmiernie słodkie. Można więc powiedzieć, że pośpiech wskazany jest przy łapaniu pcheł, ale nie do końca – ostateczny efekt smażenia był więcej niż dobry i nawet godny powtórzenie, ale… do każdej partii placuszków trzeba by zmieniać patelnię, a i pysznego syropu z pigwy lekko szkoda. Eksperyment więc należy uznać za interesujący, ale zbyt kosztowny.

A jutro. DZIEŃ PIZZY. Dla smakoszy tego włoskiego placka to dzień ważny, a nawet bardzo ważny. Dla mnie też. Jedzcie więc i nie żałujcie sobie, a na deser zapraszam na blog na pewno coś o pizzy napiszę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *