Misja Ambasador 10. Kit z widokami, ale…

Przyznaję bez bicia, to moja pierwsza wizyta w MUS bar&view w Poznaniu. Restauracja usytuowana jest w Bałtyku na 15 piętrze. Z jej okien rozpościera się widok na Poznań. Mówili mi, że muszę, że powinienem, no i pewnie powinienem się tu wybrać, ale się nie poskładało. Jedni mówili o super kuchni inni zaś o wspomnianych widokach. Aż wreszcie zajrzałem z Elą wypełniając misję Ambasador Fine Dining Week.

To był wieczór, który zapada na długo w pamięci. Alfred Hitchcock o swoich kryminałach mówił – na początek trzęsienie ziemi, a potem rośnie napięcie i w MUSie tak było. Amuse bouche schłodzona pralinka z musem grzybowym, ciemna czekoladą i pudrem z czerwonego buraka wprowadza na wyżyny. Ale potem było jeszcze lepiej. Jeszcze w uszach słyszę chrupnięcie czekolady i mus wytrawny łączący się ze słodyczą czekolady i ziemistością buraka.

Potem wjechał chleb piczony na zakwasie z Innej Piekarni oraz w stylu marcowego od Jacka Bany z Wir z „To nie piekarnia”. Te magiczne pieczywa podano nam z masłem jałowcowym.

Oboje jedliśmy menu mięsne i dobrze, bo gdybyśmy jedli jak zwykle oba, czyli też wegetariańskie, to na pewno pobilibyśmy się o cielęcinę, która podawana była wraz z sosem demi-glace aromatyzowanym smardzami i rodzynkami.

Jest tak dobrze, że jak zobaczycie pierwszą przystawkę mizeria/jajko, to jest to zdjęcie z konsumpcji. Zapomnieliśmy zrobić je przed rozpoczęciem jedzenia.

Pomysłałem sobie, że opisze Wam dania, że rozwiąże enigmatyczne pozycje w menu np. mizeria/jajko. Ale kiedy wyszedłem z MUSa stwierdziłem, odbiorę Wam największą przyjemność. To tak trochę jak opowiedzieć w kinie kto zabił przed projekcją filmu kryminalnego. Pozwólcie zatem, że skupię się tylko na zdjęciach, a reszta należy dla Was.

To miejsce musicie odwiedzić, by zrozumieć co, to jest fine dining i już nie tylko w Restauracja MUGA, która jako pierwsza w Poznaniu uczyła nas delektowania się takimi daniami. O pardon jeszcze wcześniej Restauracja Delicja, która zawsze była jednak restauracją niezbyt otwartą na powszechny target i nie tylko ze względu na zasobność portfela.

Było kiedyś 3 razy tak, ja powiem 5 razy tak (tyle jest dań w menu) dla MUSa i jeszcze jedno dla szefa kuchni Jarka Kina

A i jeszcze jedno – komentarz Eli, kiedy zjeżdżaliśmy windą z 15 piętra Bałtyku: Kit z widokami…ale to jedzenie…

Ps. Zwrócicie na smaki, które snują się gdzieś po kilku daniach jak np. jałowiec.

Menu mięsne:

  1. Mizeria/ jajko
  2. Halibut/ cebula/ jałowiec
  3. Łosoś jurajski/ bób/ kurka/ anyż
  4. Cielęcina/ seler/ rodzynki/ smardze
  5. Wiśnie/ rabarbar/ biała czekolada

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *